Arcania a Gothic Tale

Luty 14, 2009

„Nic z tego!”, splunęła Murdra przecierając blat stołu. „Wszyscy mają imię!”. Elgan i Ricklen przerwali szamotaninę. „Ej Murdra!”, zawołał Elgen. „Skoro znów mamy słód to nie znaczy, że musicie go rozlewać! , rzuciła Murdra. Feren rzucił na nią złowrogie spojrzenie i krzyknął: „Bohater, o którym mówił mój wuj nie miał żadnego imienia!”. Murdra zarzuciła szmatkę na ramie, kiwając głową. „Wujek po prostu nie znał jego imienia”. Odpowiedziała, „A teraz mówi, że nie ma żadnego imienia choć tak na prawe je ma!”. Spojrzała opryskliwie. Elgan uśmiechając się wypuścił gęsty dym z ust, „Czy nie byłoby ciekawiej, gdyby nie miał imienia?”. „Oczywiście, że tak!”, odparł Ricklen uśmiechając się.”Historia musi być prawdziwa, a nie interesująca”, warknęła Murdra,”Ile prawy może być w opowieści Ferena, jeżeli jego wujek nigdy nie poznał imienia tego człowieka?”. Pijany Ricklen upadł i sturlał się pod stolik w towarzystwie gromkiego śmiechu. Murdra nigdy nie lubiła takich odgłosów, a teraz ją to po prostu obrzydzało.” Wracając do opowiadania Ferena”, mruknął Elgan.”Chcesz teraz ją usłyszeć?”.”Nie!”  krzyknęła Murdra, odgarniając włosy.Zebrała puste dzbany i ruszyła w stronę kuchni. Cranglan, przywódca gildii podróżników, usiadł przy drzwiach. Zdawał się być bardzo skupionym w rozmowie z Belgorem. Świeże  bandaże na jego ciele przesiąknęły krwią, Cranglan sięgną ręką w stronę rany.”Nie dotykaj!”, wrzasnęła Murdra, a on momentalnie opuścił rękę na stół.”Co Feren znów opowiada?” zapytał Cranglan.”Mój Borze!”, parsknęła kładąc ręce na biodra. „O jakimś bohaterze z Myrtany, który nie ma imienia. Cranglan podrapał się po podbródku. „Również słyszałem o bezimiennym bohaterze. Krążą o nim różne plotki. Jedne mówią, że wypędził bogów z naszego świata, a inne, że pokonał największego w historii maga.” Murdra splunęła na posadzkę. „Każdy ma imię, i nikt nie będzie rozkazywał Innosowi co ma robić!”.”Dobrze”, Cranglan zrobił minę, która miała imitować śmiech. „Ludzie z kontynentu wierzą w te historie”.”W takim razie nie mają oleju w głowie!”, burknęła Murdra. Cranglan pomimo sporego bólu wybuchł śmiechem. „Myślę  podobnie. Jednak to nie jest w tej chwili najważniejsze”.”Jakiś wieści?” , spytał Belgor. „Lee zaren z paladynami raczej do nas więcej nie przybędzie, okopał się w Vengardzie i próbuje przywrócić pokój z okrami”.

„Generał ?”, spytał Belgot.”On nie walczył z Lordem Tronterem w Krwawej Dolinie?”.”Pogłoski, nic więcej, przyjacielu”, odrzekł Cranglan. „Żołnierze gadają bzdury, Lee nie postawił stopy w Argaan,On ma już dość własnych problemów.”Słyszałem o wojnie prowadzonej pomiędzy Lee, a Gornem i orkami”,  oznajmił Belgor.”Tak” , powiedział Cranglan, pocierając ranę. Murdra błyskawicznie ją oderwała. „To kolejny z jego problemów, interesując jest to, że woja jeszcze nie wybuchła”. Craglan przytaknął. „Jak dobrze pójdzie, Lee będzie zatrzymywał go przez bardzo długi czas”. Nim dokończył ostatnie słowo drzwi gospody otworzyły się z głośnym hukiem. Do środka weszło trzech mężczyzn, mieli bogato ozdobione zbroje.”Kto jest właścicielem?” , krzyknął jeden.”Ja jestem” , burknął Belgor.”Posprzątać tu!”, krzyknął człowiek, kopiąc wiadro przy drzwiach.”Sprzątnąć ten burdel! Jego ekscelencja Ethron VI z domu Setariff, władca Argaan, przyjeżdża przez tą ziemię, będzie tutaj nocować!”.

tłumaczenie: Redgrad

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: