Ben 10 Omnitrix

Listopad 2, 2009

10-letni Ben Tennyson po znalezieniu tajemniczego urządzenia zwanego Omnitriksem, zostaje obdarzony mocą pozwalającą mu zmienić się w jednego z 10 kosmicznych herosów. Każdy obcy posiada supermoce ale także i słabości.

Ben dowiaduje się jak wielka spadła na niego odpowiedzialność, jednak gdy nie walczy z mocami zła, znajduje czas także na zabawę. Ben Tennyson wraz z kuzynką Gwen i dziadkiem Maxem jadą w lecie na kemping. Podczas niego Ben znajduje Omnitrix – urządzenie podobne do zegarka. Dzięki niemu może się zmieniać w dziesięciu kosmitów: Czterorękiego, Inferno, Zębala, Diamentogłowego, Dzikopyska, Szybciora, Muchę, Szarą Materię, Fantoma i Upgrade’a. Później do zegarka dochodzą nowi kosmici: Kulopłot, Dzikie Pnącze, Upchuck, Klon, Największy i Gała. Omnitrix wchłania też DNA kosmicznego wilkołaka, mumii, Vicktora i Eona. Ben pod postacią kosmitów broni świat przed złem. Jego największym wrogiem jest Vilgax. Świetna darmowa gra online  Ben 10 Obca Potęga na wyspie gier 24 pl.
Gwen uczy Bena karate. Nagle przychodzi Kevin i mówi, że Wieczni Rycerze chcą od Bena pomocy. Jeden z nich opowiada legendę o smoku. Potem, gdy się zgadzają pomóc rycerzom, Ben zmienia się w Chromatona i walczy z bestią. Coonor strzela promieniem do smoka, ale Gwen mu przerywa, gdyż Ben był za blisko. Ben zmienia się w Gigantozaura, aby wymusic informacji od Wiecznych Rycerzy, gdzie ukrywa się smok. Gdy jadą tam, gdzie jest bestia, Ben uświadamia sobie, że smok chciał mu coś powiedziec. W bagazniku auta Kevina znajduje urządenie tłumaczące na język ludzki. Ben widział podobne na szyi smoka, ale zepsute. Próbuje wymienic je na działające i udaje mu się to pod postacią Pajęczarza. Okazuje się, że smok przylaciał na Ziemię, gdyż jest rysownikiem map. Na miejsce przybywają Wieczni Rycerze i Gwen z Kevinem próbują ich powstrzymac. Rozpoczyna się walka. Potem smok odlatuje swoim statkiem kosmicznym. Connor opowiada całą akcję królowi rycerzy – Partykowi.

Reklamy

Arcania a Gothic Tale

Luty 14, 2009

„Nic z tego!”, splunęła Murdra przecierając blat stołu. „Wszyscy mają imię!”. Elgan i Ricklen przerwali szamotaninę. „Ej Murdra!”, zawołał Elgen. „Skoro znów mamy słód to nie znaczy, że musicie go rozlewać! , rzuciła Murdra. Feren rzucił na nią złowrogie spojrzenie i krzyknął: „Bohater, o którym mówił mój wuj nie miał żadnego imienia!”. Murdra zarzuciła szmatkę na ramie, kiwając głową. „Wujek po prostu nie znał jego imienia”. Odpowiedziała, „A teraz mówi, że nie ma żadnego imienia choć tak na prawe je ma!”. Spojrzała opryskliwie. Elgan uśmiechając się wypuścił gęsty dym z ust, „Czy nie byłoby ciekawiej, gdyby nie miał imienia?”. „Oczywiście, że tak!”, odparł Ricklen uśmiechając się.”Historia musi być prawdziwa, a nie interesująca”, warknęła Murdra,”Ile prawy może być w opowieści Ferena, jeżeli jego wujek nigdy nie poznał imienia tego człowieka?”. Pijany Ricklen upadł i sturlał się pod stolik w towarzystwie gromkiego śmiechu. Murdra nigdy nie lubiła takich odgłosów, a teraz ją to po prostu obrzydzało.” Wracając do opowiadania Ferena”, mruknął Elgan.”Chcesz teraz ją usłyszeć?”.”Nie!”  krzyknęła Murdra, odgarniając włosy.Zebrała puste dzbany i ruszyła w stronę kuchni. Cranglan, przywódca gildii podróżników, usiadł przy drzwiach. Zdawał się być bardzo skupionym w rozmowie z Belgorem. Świeże  bandaże na jego ciele przesiąknęły krwią, Cranglan sięgną ręką w stronę rany.”Nie dotykaj!”, wrzasnęła Murdra, a on momentalnie opuścił rękę na stół.”Co Feren znów opowiada?” zapytał Cranglan.”Mój Borze!”, parsknęła kładąc ręce na biodra. „O jakimś bohaterze z Myrtany, który nie ma imienia. Cranglan podrapał się po podbródku. „Również słyszałem o bezimiennym bohaterze. Krążą o nim różne plotki. Jedne mówią, że wypędził bogów z naszego świata, a inne, że pokonał największego w historii maga.” Murdra splunęła na posadzkę. „Każdy ma imię, i nikt nie będzie rozkazywał Innosowi co ma robić!”.”Dobrze”, Cranglan zrobił minę, która miała imitować śmiech. „Ludzie z kontynentu wierzą w te historie”.”W takim razie nie mają oleju w głowie!”, burknęła Murdra. Cranglan pomimo sporego bólu wybuchł śmiechem. „Myślę  podobnie. Jednak to nie jest w tej chwili najważniejsze”.”Jakiś wieści?” , spytał Belgor. „Lee zaren z paladynami raczej do nas więcej nie przybędzie, okopał się w Vengardzie i próbuje przywrócić pokój z okrami”.

„Generał ?”, spytał Belgot.”On nie walczył z Lordem Tronterem w Krwawej Dolinie?”.”Pogłoski, nic więcej, przyjacielu”, odrzekł Cranglan. „Żołnierze gadają bzdury, Lee nie postawił stopy w Argaan,On ma już dość własnych problemów.”Słyszałem o wojnie prowadzonej pomiędzy Lee, a Gornem i orkami”,  oznajmił Belgor.”Tak” , powiedział Cranglan, pocierając ranę. Murdra błyskawicznie ją oderwała. „To kolejny z jego problemów, interesując jest to, że woja jeszcze nie wybuchła”. Craglan przytaknął. „Jak dobrze pójdzie, Lee będzie zatrzymywał go przez bardzo długi czas”. Nim dokończył ostatnie słowo drzwi gospody otworzyły się z głośnym hukiem. Do środka weszło trzech mężczyzn, mieli bogato ozdobione zbroje.”Kto jest właścicielem?” , krzyknął jeden.”Ja jestem” , burknął Belgor.”Posprzątać tu!”, krzyknął człowiek, kopiąc wiadro przy drzwiach.”Sprzątnąć ten burdel! Jego ekscelencja Ethron VI z domu Setariff, władca Argaan, przyjeżdża przez tą ziemię, będzie tutaj nocować!”.

tłumaczenie: Redgrad